czwartek, 29 listopada 2018

Filmowy mixture #2

Filmowy mixture ciąg dalszy! Coraz częściej oglądam różne filmy, czy to w domu na starej kablówce, czy też na Internetach jak oczywiście wi-fi działa znośnie... Także taki cykl filmowych mini-recenzyjek będzie się tutaj na Vombelce co jakiś czas pojawiał:). Mam nadzieję, że się wam spodoba i jakąś produkcję będziecie chcieli osobiście obejrzeć!. 


1.) Ice Age: Collision Course/Epoka Lodowcowa: Mocne uderzenie (2016)


Nie ukrywam, że uwielbiam oglądać różne animacje. Disney, Pixar czy Dreamworks... To nie ma znaczenia. Ważne, że jest bajecznie, fantastycznie i nie brak porządnej dawki przygody z humorem. I nie. Nie jestem za stara na bajki, bo bajki są dla każdego w każdym wieku!

Epoka Lodowcowa to moja ulubiona seria bajek odkąd pamiętam. Pokochałam Diego, Manfreda, Sida i całą resztę zgrai w momencie, gdy mała ja spotkała się z nimi po raz pierwszy kilkanaście lat temu. Od tamtej pory kilkukrotnie już obejrzałam wszystkie 3-4 części. 5 część obejrzałam dopiero drugi.

Pierwsze trzy części bardzo mi się spodobały i w szczególności lubię do nich wracać. Czwarta jest taka średnia i również niczego sobie. Co do piątej... Nie jest źle, ale myślałam, że mogłoby być lepiej. Sam temat kosmosu, zbliżającego się meteorytu i ucieczka przed zagładą nie wydał mi się interesujący. Może inaczej. Nie pasował mi do filmu. Uważam, że tutaj producenci za bardzo pojechali po bandzie i chcieli zrobić coś tak spektakularnego, że aż przedobrzyli. Chociażby scena w lesie z prądami atmosferycznymi... Miałam lekki niesmak w ustach. Po prostu nie pasowało mi to i tyle. Ponadto ta cała kraina wiecznej młodości, ogromne kryształy i kolorowa irytująca lama... Aj, aj, aj. Do tego dorzucić jakieś trzy dinozaury, polujące na Bogu ducha winnych bohaterów, które nie ogarniają pojęcia globalnego kataklizmu. A już najgorsze było to, że moi ulubieńcy, czyli wyżej wymienieni Diego, Maniek oraz Sid... Zostali potraktowani tak po macoszemu. Może to przez dużą ilość postaci, która przewija się w trakcie filmu, ale Diego praktycznie nic nie robi, Maniek udaje zgorzkniałego, nadopiekuńczego ojczulka, a Sid... A Sid desperacko szuka sobie życiowej partnerki. Trochę mnie to ubodło jako wiecznego fana Epoki...

Film jednak nie jest taki tragiczny. Mamy mnóstwo scen akcji, elementów komediowych. Produkcja aż kipi od żartów, śmiesznych sytuacji czy nawiązań do popkultury. Brechtałam się jak opętana. Co jednak nie zmienia faktu, że trochę się zawiodłam...

2.) Very Good Girls/Bardzo grzeczne dziewczyny (2013)


Przyjeżdżam do domu, a tu w pokoju leci w telewizji film ze Scarlet Witch oraz Jane ze Zmierzchu. Na dokładkę pojawia się w roli tajemniczego artysty Pierce z Logana

Film opowiada o dwóch przyjaciółkach, Gerry (Elizabeth Olsen) i Lilly (Dakota Fanning), które wkrótce wybierają się do koledżu i chcą ostatni raz wspólnie zabawić się na wakacjach. Obie postanawiają stracić cnotę. Wkrótce jednak ich przyjaźń zostaje wystawiona na próbę, gdy poznają Davida (Boyd Holbrook). Łatwo się domyśleć, że dziewczynom koleś zawrócił w głowie i każda chce z nim być. 

Historia, wbrew pozorom, nie jest żadną komedią pomyłek, że zarówno Gerry, jak i Lilly, pizdrzą się i mizdrzą, byleby zwrócić uwagę przystojnego kolegi, a on jest zmieszany i nie ogarnia co z dziewczynami się dzieje. Tak naprawdę David zakochuje się po uszy w jednej z nich (i to vice versa), ta jedna nie chce się przyznać tej drugiej, a ta druga coraz bardziej się w nim zakochuje i nieświadomie podbija do niego, bo ta pierwsza ukrywa prawdę. Dochodzi do różnych konfliktów oraz niespodziewanych sytuacji. 

To opowiadanie traktuje w głównej mierze o sile przyjaźni, wzajemnym zaufaniu i miłości. Podkreśla, że kłamstwo ma krótkie nogi i zawsze wyjdzie na jaw. Dotyczy również dojrzewania, kłopotów rodzinnych i płacenia za własne błędy. Osobiście uważam, że produkcja jest całkiem dobra i można śmiało wziąć się za seans. 

3.) Sierra Burgess Is a Loser/Sierra Burges jest przegrywem (2018)


Powiem szczerze, że długo czekałam na ten film. Po prostu obejrzałam zwiastun i stwierdziłam, że chciałabym zobaczyć. Poza tym uznałam, że tenże film mógłby trochę mieć coś wspólnego ze mną. 

Historia opowiada o Sierrze (Shannon Purser), bardzo inteligentnej i mądrej dziewczynie, która ma wielkie ambicje i plany na studia. Problem jest taki, że... Jest przegrywem. Ma tylko jednego kolegę, a w szkole wytykana jest za swój wygląd. Mimo, że rodzicie starają się ją wspierać, tak naprawdę Sierra na co dzień musi zmagać się ze zgryźliwymi uwagami rówieśników. Pewnego dnia wysyła jej SMS Jamey (Noah Centineo), zabójczo przystojny footballista, który pragnie poznać się z nią, a raczej z Veronicą (Kristine Froseth), do której wydaje mu się, że napisał. Sierra prosi Veronicę, największą szkolną modelkę "ponad marginesem" o pomoc w zamian za udzielanie korepetycji. Także Sierra podszywa się pod Veronicę. Początkowo wszystko jest super, póki chłopak nie pragnie w końcu spotkać się z Veronicą/Sierrą. Jaką decyzję podejmie Sierra? Czy w końcu się ujawni i powie prawdę Jamey'emu?

Produkcję ogląda się bardzo szybko i przyjemnie. Kibicowałam mocno Sierrze, żeby znalazła w końcu upragnioną miłość pod postacią Jamey'a. Nie popierałam zbytnio pomysłów i metod z jakich korzystała, ale z drugiej strony rozumiałam ją. W końcu jak to może być możliwe, że taki przystojniak z sześciopakiem, w dodatku inteligenty, dowcipny i szczery, mógłby interesować się takim brzydkim kaczątkiem? Czym może wykazać się Sierra, poza wierszami, które nikogo nie ruszają (no może poza rodzicami)? Nie napisałby do niej, gdyby nie wierzył, że to jest Veronica. Sam zresztą tak powiedział. Z drugiej strony wygląd to nie wszystko i nie można kochać kogoś tylko za figurę czy piękną buźkę. To brzmi jak zwykły frazes, ale nikt nie jest doskonały, ale każdy zasługuje na miłość i akceptację. To co jest pięknie nie zawsze jest wartościowe. To co jest brzydkie nie znaczy, że nic nie znaczy...

Fakt faktem, że produkcja podąża czasami za oklepanymi schematami czy stereotypami albo korzysta z takich abstrakcyjnych pomysłów, które normalnie nie mają pokrycia w rzeczywistości, ale to w końcu film. Przyjemna baja do obejrzenia, akurat po zdanym egzaminie :P.

4.) Madagascar 1,2,3/Madagaskar cz. 1,2,3 (2005/2008/2012)

 
Do serii filmów o przygodach lwa, zebry, żyrafy i hipopotamicy uwielbiam wracać. Przede wszystkim jest zabawnie, kolorowo, przygodowo, a momentami nawet absurdalnie. Cykl o Madagaskarze gwarantuje, że pośmiejesz się do rozpuku, a przy okazji odprężysz się, obserwując poczynania głównych bohaterów.

Pierwsza część, według mnie najlepsza, tyczy się ucieczki Alexa, Glorii, Melmana oraz Marty'iego z zoo. Lądują na Madagaskarze i tam poznają króla Juliana oraz całą zgraję przedziwnych istot. Kiedy zebra, żyrafa i hipopotam przekonują się coraz bardziej do nowego miejsca, lew zaczyna odczuwać pragnienie, które z coraz większym trudem przyjdzie mu zaspokoić. Bowiem na wyspie nikt nie poda Alexowi kawałka mięsa na talerz...

Druga część z kolei odnosi się do wydarzeń, które mają miejsce gdzieś w Afryce. Alex odkrywa swoją rodzinę, a pozostała trójka poznaje swoje korzenie i zaznajamia się z nowym otoczeniem. Wnet pojawia się susza, a podstępny Makunga ma niecne plany względem jednego z przybyszy. Każdy z bohaterów powoli dochodzi do wniosku, że pozory mylą, a początkowa radość powoli zamienia się w żal i rozczarowanie...

Trzecia część opowiada o podróży bohaterów z cyrkiem. Uciekają za pewną upartą łowczynią zwierząt Chantel DuBois i jednocześnie próbują nawiązać współpracę z trupą cyrkową. Czy dopiero wraz z nimi odnajdą swój prawdziwy dom?

Wszystkie części mi się bardzo podobają. Tak, trzecia też, nawet bardziej niż druga. Mamy pingwiny, mamy Juliana, mamy super bohaterów, akcji na pęczki i śmiesznych sytuacji czy żartów, dla których warto sięgnąć po tę serię. Odpoczynek gwarantowany!

5.) Finding Dory/Gdzie jest Dory? (2016)


Gdzie jest Dory to cudowna baja, do której na pewno nieraz jeszcze powrócę. Marlin i Nemo mieszkają z Dory odkąd ta niebiesko-żółta rybka pomogła ocalić Nemo. Pewnego dnia Dory przypomina sobie, że ma rodzinę i pragnie ją odnaleźć. Brzmi to trochę absurdalnie, ale ta przesympatyczna gapa cierpi na zanik pamięci krótkotrwałej, co oznacza, że wszelkie nowe informacje zapomina jeszcze zanim do końca usłyszy co się do niej mówi. Jak się można domyśleć przez swoją permanentną sklerozę Dory wpada w przeróżne dziwne przygody/tarapaty. Pomóc jej odnaleźć familię ma gburowata i niesamowicie sprytna ośmiornica Hank, waleń Bailey oraz słodziutki rekin wielorybi Nadzieja. Z kolei samą Dory musi odnaleźć Marlin oraz Nemo. Jak to się role zamieniły!

Baja jest przeurocza, piękna i przekomiczna. Jest tutaj wszystko, co typowo Pixarowska bajka powinna posiadać. Mamy elementy przygody, akcji, śmieszne żarty, komizm sytuacyjny czy świetnych, barwnych i kochanych bohaterów. Z rozkoszą i uśmiechem na twarzy śledziłam poczynania głównej bohaterki, która z desperacją próbuje przypomnieć sobie wszystko co zapomina sobie przypomnieć :P. Pewnie powrócę jeszcze do tej animacji nieraz. Polecam obejrzeć, bo naprawdę warto!

2 komentarze:

  1. Znam większość z tej listy. Próbuję zabrać się za obejrzenie "Gdzie jest Dory", ale zawsze brakuje mi czasu.
    Pozdrawiam ;)

    OdpowiedzUsuń
  2. Mniej więcej każda z tych bajek jest mi znajoma z widzenia bądź słyszenia. Moja Mama i ja chciałyśmy obejrzeć "Gdzie jest Dory", czas jednak pędzi i piędzi! Za "Madagaskarem" nie przepadam, wolę "Pingwiny z Madagaskaru", tego też dawno nie widziałam...
    Coś sądzę, że Dakota Fanning jest przesympatyczną dziewczyną i warto się jej filmografii przypatrzeć. Też ją tak właściwie kojarzę ze "Zmierzchu".
    Animacje zawsze powinny być pod ręką - podczas oglądania uśmiejemy się nie raz, odpoczniemy... :)
    Życzę spokojnego tygodnia! :)
    Emma ♥

    blogomoichzainteresowaniach.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń